Jeśli regularnie wypuszczasz kontent, a sprzedaż wciąż jest niezadowalająca, jest duża szansa, że pomijasz jeden z kilku punktów z tego schematu marketingowego:

W tym artykule zajmiemy się indoktrynacją.

Indoktrynacja to materiały pokazywane ludziom, którzy już coś o nas wiedzą, w celu kontrolowania ich poziomu zaufania i chęci podążania dalej ścieżką zakupową. Masz za zadanie tak ułożyć materiały, aby budować w nich coraz to większą chęć zrobienia z Tobą biznesu.

Gdy w rezultacie działań i materiałów przygotowawczych (kontentu) potencjalni klienci weszli w naszą orbitę, następnym zadaniem jest przyciągniecie spośród nich osób, które naprawdę chcemy mieć wśród naszych klientów.

I materiały indoktrynacyjne staramy się puszczać tylko ludziom, którzy już nas lubią.

I tu najczęściej ludzie dają, za przeproszeniem, dupy. Nie zmiękczają, że się tak wyrażę, potencjalnego klienta.

To jest trochę tak, jak byś powiedział:

– Cześć, jestem Daniel.

– Cześć mam na imię Patrycja.

– Cześć Patrycja, chodź do łóżka.

A ona na: co to ma kurde być?!

Tak ludzie starają się robić biznes. Nie podrywają swoich potencjalnych klientów. Tylko od razu składają ofertę.

A możesz naprawdę zrobić masę rzeczy, która sprawi, że potencjalni klienci będą chcieli robić z Tobą biznes, zanim w ogóle będą mieli szansę Ci odmówić.

Wszystko jest o niebo łatwiejsze, gdy to zrobisz. Będziesz mógł podnosić ceny, będziesz mógł przebierać w klientach i to oni będą Cię prosić o współpracę, nie na odwrót.

Indoktrynacja ma miejsce już po zapisie na Twoją listę i trwa w zasadzie przez cały czas. To ona sprawia, że ktoś od Ciebie kupi, a później będzie wracał po więcej.

Uwielbiam tę głupią nazwę, pewnie teraz siedzisz i zastanawiasz się: cholera, jestem teraz indoktrynowany? Jeszcze nie. Jeszcze nie jestem pewny, czy podoba Ci się mój styl, czy jesteś tą właściwą osobą, która skorzysta na tych materiałach. Na razie jestem na etapie: autentycznie chcę Ci pomóc.

U nas w kraju wielu marketerów myli indoktrynację z fazą pierwszą i drugą, czyli pozycjonowaniem i wywoływaniem myśli. Starają się swoim potencjalnym klientom sprzedać biznes, zanim oni będą mieli okazję i ochotę ich polubić. Co prawda kontent bez indoktrynacji to już o niebo lepsze od kierowania prosto na ofertę, ale wciąż za wcześnie, żeby rozpędzać machinę wojenną.

Przypomnijmy:

Indoktrynacja to materiały pokazywane ludziom, którzy już coś o nas wiedzą w celu kontrolowania ich poziomu zaufania i chęci podążania dalej ścieżką zakupową. Masz tak ułożyć materiały, aby budować w nich coraz to większą chęć zrobienia z Tobą biznesu.

Czyli kontent mający na celu indoktrynację powinniśmy pokazywać dopiero osobom, które w jakiś sposób nas polubiły i są chętne na dalszą współpracę. To właśnie tą sympatię i chęć zakupu chcemy pogłębiać. Wcześniej odpuścimy sobie wszelkie próby.

 

I teraz pewnie chciałbyś wiedzieć, jakich strategii możesz użyć do tego, aby potencjalnego klienta, który nas w jakiś sposób polubił, zindokrytnować na zostanie realnym klientem:

  1. Product Launch

Trzy video, które potencjalny klient otrzyma po podaniu Ci maila. Tak, wiem, mówiłem, że to przestaje działać. Przestaje, jeśli prosisz o maila zupełnie obcą osobę. Tutaj – przypominam Ci – osoby już Cię znają, trafiły tu po remarketingu, same chcą dostać coś więcej od Ciebie.

 

  1. Webinary

Zapraszasz zainteresowanych prosto na szkolenie online, na którym po min. godzinnym wystąpieniu proponujesz im zrobienie biznesu z Tobą.

Ja lubię mieszać dwa powyższe modele.

 

  1. Ebook.

Uczysz się masy nowych rzeczy i jednocześnie powoli rozważasz myśl, że te szkolenia, o których wspomina trener, faktycznie mogą Ci się przydać.

 

  1. Video

Jest mega skuteczną formą pozyskiwania nowych klientów. Przez to, że ludzie mogą oglądać Cię u siebie, na swoich komputerach, mają wrażenie, jakbyście poznali się  na żywo. Prowadzi to do dziwnych sytuacji, gdy obca osoba podbiega do Ciebie w galerii handlowej, wita się z Tobą jak ze starym znajomym, a Ty nie masz pojęcia kim ona jest 😊

 

Webinary są genialne i można nauczyć się je skutecznie prowadzić. Spędziłem trzy dni z Fryderykiem u niego w domu i przez te trzy dni pokazałem mu, jak prowadzić prezentację na webinarach, żeby kończyło się to sprzedażą. Ta wiedza pozwala mu na regularne generowanie co webinar min. 20 tysięcy.

Najważniejsze – nie przekombinuj! Wybierz formę, z którą czujesz się naturalnie oraz dobrze. I tą metodą docieraj do klienta. Tylko docieraj. Tak, jak mówi Adam Grzesik: 80% – sprzedawaj 20% – ulepszaj. Jedna z mądrzejszych zasad biznesowych jakie słyszałem.

Pamiętaj, że sprzedaż następuje zawsze po procesie indoktrynacji. Nie w trakcie, nie na początku. Tylko po. To bardzo ważne. Jeśli za szybko się oświadczysz, zanim się dobrze poznacie, nici z tego.

Indoktrynacja ma za zadanie:

– jeszcze bardziej umocnić Twoje pozycjonowanie,

– sprawić, że rynek będzie Ci wdzięczny za dostarczenie mu wartości,

– ma zainteresowanym pozwolić lepiej Cię poznać i zaufać w celu umożliwienia sprzedaży.

 

Jeśli podobało Ci się i uważasz za przydatne to, co przeczytałeś, zapraszam do zakupu książki, gdzie znajdziesz więcej tego typu wiedzy na: danielwilczek.pl/ksiazka i mam nadzieję do zobaczenia za jakiś czas na Biznes Master Marketing.

Skutecznych Łowów.