Parę lat temu w marketingu online działało jeszcze dosłownie wszystko. Wystarczyło wziąć komórkę (jakość wtedy była paskudna) nagrać się, mówiąc kilka mądrych słów. Wysłać 2, 3 maile z filmami z wiedzą, a w kolejnym sprzedać i pieniądze pojawiały się na koncie. Często jeszcze klienci sami szukali, co mogą dalej od Ciebie kupić. No dobra, tak łatwo nie było, trzeba było cały czas dostarczać darmowy kontent (materiały z wartościową wiedzą) i robić kilka innych rzeczy, żeby ten proces działał tak dobrze.

Dzisiaj też to działa, ale zdecydowanie mniej ludzi otwiera maile, mniej ludzi przychodzi na webinary, na które się zapisało, więcej firm wpadło na rozwiązania, które kiedyś były znane nielicznym. Dziś trzeba kombinować bardziej. Jednak z drugiej strony dużo więcej rzeczy można zautomatyzować, co jest piękne. Klienci znowu zyskują, firmy, które nie mają pojęcia, co robią znikają z rynku, a Ci, którzy są dobrzy w tym, co robią mają więcej klientów.  Zapraszam Cię do odkrycia procesów, które sprawią, że będziesz miał więcej wiernych klientów w swojej firmie. Wierny brzmi jak pies – bardziej pasowałoby: lojalnych, wdzięcznych. Najważniejsza zasada w marketingu, pamiętaj, że:

Twoimi klientami są ludzie tacy, jak Ty. Którzy chcą rozwiązać swoje problemy, spełnić swoje wizje i wiedzieć, że dobrze inwestują swoje pieniądze.

Nuklearne paliwo Twojego e-biznesu

Nuklearny_dopalacz_DanielWilczek_skutecznymarketing

Dzisiaj sztuka marketingu jest trochę bardziej złożona. W tym artykule skupmy się na: idealnych klientach i staraniu się przed ślubem, żeby sprzedaż to była już tylko formalność. Nazywam to: staraj się przed ślubem, ponieważ większość firm od razu stara się klienta zaciągnąć do łóżka. Od razu na ofertę, już: kup, kup, kup, przecież jesteśmy świetni. Nie mają żadnego etapu wstępnego, żadnej rozmowy, żadnego trzymania się za rękę – od razu za włosy i do ołtarza.

Chcesz poznać sposób na to, aby mieć więcej klientów, aby konkurencja nie była Ci w stanie zagrozić oraz na to, aby ludzie do Ciebie wracali po więcej? I żeby prawie żadne zawirowania rynkowe nie były w stanie Cię wykoleić.

Budujemy plemię

Żeby ludzie zaczęli ze zwykłych oglądaczy Twojego kontentu, czy oferty Twojego biznesu, stali się Twoim plemieniem – muszą nastąpić 3 rzeczy.

Muszą Cię:

1. Znać

2. Lubić

3. Zaufać Ci

Aby to  kolei nastąpiło, musisz włożyć spory wysiłek w to, żeby jak najlepiej im pomagać (zarówno darmowymi próbkami, jak i swoimi usługami). Po drugie – musisz się reklamować, aby w ogóle wiedzieli, że starasz się im pomóc. I po trzecie – musi im po prostu przypasować Twój styl. Dla pewnej grupy zawsze będziesz za chudy, za gruby, za młody, za stary, za spokojny, za energiczny itp, itd.  I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Bo nawet gdyby wszyscy zaczęli tworzyć swoje plemiona, to i tak będzie miejsce na Twoje plemię. Tak, jak intuicyjnie robią dzieciaki na YouTubie. Każdy ma swoje plemię. A później Ci, którzy mają plemiona, robią coś razem, tworzy się jakaś strefa wspólna w tych plemionach. I świat się kręci. Jest miejsce dla każdego. Pomijając fakt, że świat zawsze będzie się składał z wilków i owiec. Oglądaczy i twórców. Ty jesteś tutaj – więc albo już jesteś twórcą i sprawdzasz, jak robić to, co robisz jeszcze lepiej, albo poważnie planujesz być twórcą.

Wracając do plemienia i tego jak to wpływa na sprzedaż:

Sekretem jest budowanie więzi z Twoim plemieniem. Tworzenie ekosystemu, w którym mogą się rozwijać.

Bardzo dobrze robi to u nas na ten moment człowiek, którego pół żartem, pół serio nazywam swoim bogatym ojciem – Fryderyk Karzełek (Klub555), z którym miałem przyjemność pracować i pokazać mu tajniki biznesu online. W trakcie naszej współpracy pokazałem mu, jak opowiadać o swoich produktach, jak je prezentować w ofertach, a w szczególności na webinariach. Myślę, że ta wiedza spokojnie przyniosła mu już z pół miliona złotych przychodu, a co najważniejsze pozwoliła mu spełnić swoje marzenie o możliwości dzielenia się wiedzą z tysiącami ludzi, o którym opowiadał mi, gdy poznaliśmy 7 lat temu.

No i jeden z moich pierwszych mentorów, który zainteresował mnie już prawie 10 lat temu tematyką marketingu online – Paweł Danielewski – i później Akademią expertów, w której uczestniczą prawie wszyscy najlepsi marketerzy z Polski.

Ty pewnie teraz powiesz: jest przecież Maciej Aniserowicz i jego Droga Nowoczesnego Architekta, jest Anna Lewandowska i jej grupy ćwiczące, jest blog Jak oszczędzać pieniądze. Tak, tak, tak – masz rację. I to jest piękne – każdy może stworzyć własną grupę wyznawców. Grupy Fryderyka i Pawła to plemiona, które ja śledzę. Ty masz swoje. Gdy na przykład uznasz, że daję Ci skuteczną wiedzę – dołączysz do mojego plemienia, ja Cię bliżej poznam i okaże się, że dołączę do Twojego.

Kolejny świetny element obecnego świata jest taki, że wilki mogą być owcami, bez szkody dla swojej reputacji. W dawnych czasach wilk musiałby być wilkiem, musiałby być twardy, musiał wszystko wiedzieć najlepiej i broń Boże nie pokazywać cienia „słabości”. Dzisiaj jeszcze dostaniesz +100 do respektu, gdy powiesz: hej, ja się dalej uczę, ten gość też mądrze gada. Możesz jednocześnie być liderem plemienia i uczestniczyć w innym, jako uczestnik.

W mocnym skrócie, jak budować plemię

1. Kontent

Odkrywasz jakiś typ kontentu (wiedzy czy narzędzi), który dostarczy najwięcej wartości Twoim idealnym klientom i pokazujesz im to w sposób, który stworzy między wami emocjonalną więź. (Czyli nie to co ostatnio zalewa rynek, zapisz się na newsletter dostaniesz ebooka, to działało 5 lat temu), Czyli pomagasz im rozwiązać ich problemy jednocześnie kreując więź. Wypadku Fryderyka są to regularne live na facebooku o 5:55 rano, które dają ludziom energię na cały dzień.

2. Reklamy

Jak tylko Ci się to uda, skieruj na nich reklamy i oferty, które będą ułożone w taki sposób, aby nie łamały tej więzi.

 

Budowę plemienia, czyli osób, które Cię autentycznie słuchają, czytają i angażują się w Twoje treści, osiąga się sprawiając, że ludzie czują się dobrze oraz pomagając im w tym, w czym Twoja marka obiecuje im pomóc.  

 

Social media – królestwo budowy społeczności

Zawsze uważałem, że social media są głupie, oczywiście poza używaniem ich do wypuszczania reklam. Pełno tam ludzi zafascynowanym legendą social media i ilością followersów: Ojej, opublikuję parę postów, zrobię kilka zdjęć, będę miał 200 tysięcy followersów, będę bogaty. To oczywiście kiedyś było prawdą, ale znowu zmieniły się algorytmy. W zasadzie zmieniły się już ponad 5 lat temu. Nie wiem czemu wciąż do naszej agencji wydzwaniają ludzie o mentalności: mam 300 zł miesięcznie, czy będziecie mi regularnie prowadzić profil social media, żebym miał z tego pełno klientów?

Ilość polubień Twojego profilu da Ci bardzo mało. Już 5 lat temu posty docierały do niecałego 1% ludzi. Oczywiście, to godne podziwu, że dostałeś 1000 like’ów, ale z tego, co wiem, like’ami się nie najesz. Chociaż mi by się przydało przejść na taką dietę, w końcu bym schudł 🙂

Współpracując blisko ze Złotymi Myślami, miałem dostępny profil, który miał ponad 100 tysięcy like’ów, post pokazywał się w najlepszym wypadku 800 osobom. Czyli ostatecznie interakcję z treścią podjęło około 80-160 osób. To jest bardzo słaby wynik, mając 100 tysięcy potencjalnych zainteresowanych.

Więc biorąc to wszystko razem do kupy, stwierdziłem, że jest to głupie miejsce dla ludzi, którzy chcą wszystko za darmo i biznesowo jest to nic nie warte. Nie wiem dlaczego nie wpadłem na to, że tak, jak i na blogu, czy utrzymując długą relację z klientem przez telefon, czy na spotkaniach na żywo, można dzięki social media stworzyć długoterminową relację ze swoimi użytkownikami, płacąc za to, żeby treść docierała do nich, a później jeszcze raz wysłać reklamy już do tych, którzy podjęli interakcję z daną treścią. Cała zabawa polega na tym, aby autentycznie pomagać ludziom tym, co publikujesz i te pomocne treści używać, jako reklamę samą w sobie. Jeśli dobrze sformułujesz swój kontent, to każda treść, każdy post, każdy artykuł, każde video będzie ciężko na Ciebie pracować i rewelacyjnie reklamować Twój biznes. Pokażę tę strategię punkt po punkcie trochę dalej, bo najpierw musimy porozmawiać jeszcze o tworzeniu więzi z klientem.

Budujemy swoje plemię

Wszystko jest do podrobienia, czy odkupienia. Jedynie prawdziwa więź z Twoją marką jest niepodrabialna, naprawdę trudna do przekupienia i zagwarantuje Ci stałe i długoterminowe efekty finansowe, jak i zadowolonych klientów. Na oszukiwaniu ludzi i wciskaniu im kitu, nie da się zbudować długoterminowej więzi, a ona:

1.) Sprawia, że czujesz się świetnie bo autentycznie pomagasz ludziom.

2.) Bardzo ułatwia sprzedaż.

Trzy kroki do idealnego zbudowania więzi ze swoim plemieniem:

Krok 1: Wizerunek – pierwsze wrażenie

Ludzie wszystko o Tobie wiedzą, jeszcze zanim otworzysz usta. Zanim sprawdzą, co masz do zaoferowania, zanim nawet pomyślą o zakupie od Ciebie.

Nie oceniaj książki po okładce?

No jasne, nie powinieneś, ale i tak każdy to robi. To po prostu ludzka natura. A im wyżej biznesowych schodów się poruszasz, tym większe znaczenie ma to, jakie robisz pierwsze wrażenie.

I tutaj najciekawsza rzecz, jakiej się dowiedziałem przez ostatnie lata:

Jeśli ludzie od razu, jak Cię zobaczą, przypinają Ci jakąś łatkę, to znaczy, że możesz wpłynąć na to, jaką łatkę Ci przypną i sprawić, że będą Cię postrzegać dokładnie tak, jakbyś tego chciał.

Dobierając odpowiednio barwy Twojej firmy, logotyp, układając stronę, ubierając się w odpowiedni sposób, czy pokazując Twój produkt w odpowiednim otoczeniu, możesz wpływać na to, co ludzie pomyślą o Twojej firmie.

Krok 2 – Autentycznie troszcz się o swoich klientów obecnych, jak i potencjalnych

Autentycznie im pomóż. Twórz materiały, które rozwiązują problemy, które Twoi klienci chcą mieć rozwiązane.  Oczywiście w ramach usług, które dostarczasz. Ale przecież stracę przez to moich klientów, to jest moje know how – nie stracisz, większość ludzi po prostu Ci zaufa, zobaczy w Tobie i Twojej firmie specjalistów i ostatecznie uznają, że i tak lepiej zlecić to Tobie, niż samemu się z tym męczyć.  Żyjemy w czasach, w których ludzie są coraz mądrzejsi i nie żałują już pieniędzy po to, aby ktoś, kto się na tym zna, zrobił to za nich. Jeszcze 10 lat temu sytuacja w Polsce była inna, było więcej Zosi-Samosi. Teraz nasz rynek wchodzi już w dalszy etap i się mocno specjalizuje.

A jeśli sprzedajesz jakiś produkt, a nie usługę, to już w ogóle jesteś w świetnej sytuacji.

Także pomyśl o tym, co faktycznie interesuje Twoich klientów, jakie mają problemy, czego się obawiają oraz co chcą osiągnąć – i pod takim kątem twórz Twój kontent.

***

Jeśli podobało Ci się i uważasz za przydatne to, co przeczytałeś – zapraszam do zakupu książki, gdzie znajdziesz więcej tego typu wiedzy na: danielwilczek.pl/ksiazka.

Skutecznych Łowów.