Większość firm, czy marek osobistych ma swego rodzaju kryzys tożsamości. Nie do końca wiedzą, czym się zajmują, mają za słaby marketing, żeby świadomie rezygnować z obsługi niewłaściwych klientów, a co gorsza nie budzą żadnych emocji w ludziach.

To jest już w zasadzie temat bardziej do płatnych materiałów, ale niech będzie. Zaraz pokażę Ci pewien proces marketingowy, który odróżnia firmy, które potrafią generować duże ilości klientów, od tych, które mają z tym problemy.

Bardzo ważnym elementem pozyskiwania klienta jest prowadzenie ciągłej edukacji poprzez proces wywoływania myśli i indoktrynacji go w celu sprzedania usług naszej firmy.

Jeśli sprzedaż jest dla Ciebie nieprzyjemnym przeżyciem, a konwersje online są małe, to prawdopodobnie reklamujesz się i odzywasz do tzw. zimnych kontaktów – ludzi, którzy Cię nie znają.

Omówię teraz krótko parę narzędzi, które możemy stosować w celu ogrzania stosunków z potencjalnymi klientami, zanim do nich zadzwonimy.

 

Wywoływanie myśli

I teraz czas na coś, co ja nazywam wywoływaniem myśli.

Wywoływanie myśli to używanie marketingu do kontrolowania opinii i uczuć na temat Twojej osoby, zanim ktokolwiek przeczyta Twoją ofertę lub podejmie jakąś interakcje z Tobą.

Spełnia to rolę zapowiedzi ze sceny. Czyli wszystko to, co robimy przed tym zanim potencjalni klienci oddadzą Ci swojego maila lub numer telefonu. Zanim wpadną do Twoich systemów.

Najważniejsze, aby doprowadzić do sytuacji, żeby Cię lubili, chociaż trochę szanowali i chcieli śledzić Twój kontent, nawet jeśli nie oddadzą Ci Twojego maila.

Standardowy proces przebiega tak, że kusi się na oddanie maila jakąś obietnicą, a dopiero w tych mailach stara się zdobyć sympatię tych ludzi. Dlatego tak wiele z nich pozostaje nigdy nieotwartych, dlatego po tym, jak wpadną do spamu, kończy się kontakt z potencjalnym klientem.

A czy miałeś kiedyś tak, że tak bardzo czegoś chciałeś, że nic nie było w stanie Cię powstrzymać przed dostaniem tego?

Na naszym rynku bardzo dobrze robi to Ania Lewandowska. To, co o niej myślimy zanim autentycznie weźmiemy udział w jej treningu to przykładowo takie myśli jak:

Jest bardzo sprawna.

Prowadzi zdrowy tryb życia.

Jest celebrytką.

Jest autorytetem.

Zawsze osiąga swoje cele.

 

Ale wróćmy na ziemię, zobaczmy jak normalni ludzie, tacy jak my, mogą to robić.

Nie jesteśmy w świecie mediów masowych, większość z nas jest w świecie online i świecie natychmiastowej, bezpośredniej odpowiedzi. Jak to robimy?

Proces jest całkiem prosty, lecz ma wiele zmiennych. Teraz skup się, bo to ważne.

Zaczynamy po lewej stronie, a prawa strona to my zarabiający pieniądze

O pozycjonowaniu pisałem w poprzednim artykule – link, a o pozycji Mistrza piszę w książce – skuteczny marketing. Tutaj zajmujemy się wywoływaniem myśli.

Wywoływanie myśli opiera się na założeniu, że podlegamy efektowi pierwszego wrażenia, a to możemy również kontrolować.

Wywoływanie myśli następuje w każdym punkcie styku z marką (strona internetowa, zdjęcia na stronie, posty, reklamy, video, artykuły gościnne itd.) Klient widzi Twoje barwy, spójności i niespójności, to jak wyglądasz, to czym się otaczasz.

Kiedy już w tak ułożonym procesie otrzymujesz od potencjalnego klienta zgodę na coś więcej, lub wiesz, że ogląda Twoje materiały i je czyta, czas uderzyć z indoktrynacją i doprowadzić do sprzedaży.

Zanim Ci powiem, jak dokładnie wywoływać myśli, muszę wspomnieć o jednej ważnej rzeczy, którą musisz zrozumieć i warto to nawet sobie zapisać oraz powtarzać.

W marketingu ważne jest, abyś przyciągał Twoich idealnych klientów, ale również odrzucał tych, których nie chcesz.

Nie chcę pracować z marudami, jęczałami, które zamiast robić poważny biznes zajmują się tym, że grafika jest o pixel zbyt po prawej i 100 razy w ciągu dnia pytają Cię o wyniki reklam, bo włożyli w nie swoje ostatnie 3 tysiące.

Nie pracuję tak, nie chce mi się z tym użerać. Chcę się dobrze bawić, wymyślać kreatywne kampanie z klientami, którzy mają pieniądze, aby moją wiedzę wykorzystać, którzy są nastawieni na duże wyniki, a nie szukanie dziury w całym.

Chcę pracować z ludźmi takimi, jak Ty, którzy rozumieją słowa inwestycja i mają świadomość, że warto komuś zapłacić za wiedzę, zamiast samemu wymyślać koło na nowo. Sam byłem takim idiotą. Wszystko musiałem odkryć sam, robić błędy na żywo i traciłem 10 razy tyle pieniędzy, co koszt szkolenia albo danej usługi.

Nie chce pracować z marudami, jęczałami, które zamiast robić poważny biznes zajmują się tym, że grafika jest o pixel zbyt po prawej i 100 razy w ciągu dnia pytają Cię o wyniki reklam, bo włożyli w nie swoje ostatnie 3 tysiące.

Tutaj też mamy bardzo mocny przykład wywoływania myśli. Włożyli swoje ostatnie 3 tysiące, sugeruje, że pracuję tylko z ludźmi, którzy mają budżety na marketing, albo oszczędności.

Zamiast robić poważny biznes zajmują się tym, że grafika jest o pixel zbyt na prawo – tutaj pozbywam się perfekcjonistów (zamęczylibyśmy się nawzajem – zarówno ja z nimi, jak i oni ze mną, skończyłoby się to fatalnymi opiniami o biznesie i niezadowoleniem klientów).

Nie pracuję tak, nie chce mi się z tym użerać. Chcę się dobrze bawić – sugeruje, że współpraca ze mną to dobra zabawa, a sam na tyle przebieram w klientach, że pracuję tylko z tymi, z którymi mam ochotę. Czyli pojawia się tu element niedostępności.

Pokazując, że nie pracujesz dla każdego, pozycjonujesz swój biznes i siebie na wyższym szczeblu w głowie Twojego potencjalnego klienta. Znaczy to, że Twój biznes ma się na tyle dobrze, że pracujesz, bo kochasz to, co robisz, a nie dlatego, że ściga Cię kolejna rata leasingu za samochód.

Wszystko, co mówisz może być użyte w celu wspierania Twojej marki, jeśli jest powiedziane we właściwy sposób.

Bardzo pomagają zdjęcia z wystąpień. Tutaj na moim gościnnym wystąpieniu:

 

(sugestia, że zapraszają mnie na eventy) w pierwszym rzędzie prezes Heksagon Sp. z o.o. (najszybciej rozwijającej się firmy szkoleniowej w Polsce) Magdalena Balcerzak, maksymalnie po lewej guru MLM Krzysztof Pauch. Sala wypełniona po brzegi. (I gdybym zostawił to bez komentarza, zostawię Cię z poczuciem, że Ci ludzie byli tam specjalnie dla mnie. Byłem jednak jednym z 7 mówców. I informacja przestaje mieć taki świetny wydźwięk. Czasami lepiej mniej powiedzieć i nie kłamiąc, pozwolić Twoim widzom dopowiedzieć sobie resztę)

 

Czyli jakimi materiałami możesz wywołać myśli:

  1. Twój ubiór

Pamiętaj, że nie zawsze garnitur jest odpowiedni. Jeśli jesteś trenerem odchudzania, to sportowy strój, podkreślający sylwetkę, będzie najlepszy. Niestety nie możesz być gruby. Ja mogę, spędzam dużo czasu przed kompem, badając meandry marketingu online, nie wywołuje to zgrzytu, ale gruby trener – nie ma opcji. Sory.

 

  1. Jakość zdjęć i rzeczy, które są w tle

I tu też musisz pamiętać do kogo celujesz i na kogo się pozycjonujesz. Jeśli pracujesz z segmentem premium, masz ceny premium, to Twoje otoczenie powinno być premium. A jeśli masz tańsze ceny, to nie wykręcaj jakości na maksa, niech ludzie nie czują tego bogactwa, bo „tańsi” klienci mogą się poczuć nim onieśmieleni.

 

  1. Słownictwo i barwy, jakich używasz do prezentacji Twojej firmy

Luksus i prestiż kojarzy się z czarnym, złotym i srebrnym. Jeśli jednak celujesz do klasy średniej, do początkujących z mniejszymi budżetami – wybierz coś z podstawowej palety barw. Nie strasz ich luksusem.

 

Jeśli podobało Ci się i uważasz za przydatne to, co przeczytałeś, zapraszam do zakupu książki, gdzie znajdziesz więcej tego typu wiedzy na: danielwilczek.pl/ksiazka i mam nadzieję do zobaczenia za jakiś czas na Biznes Master Marketing.

Skutecznych Łowów.